Kowal
Piątek, 7:15, czytaj środek nocy - a ja dzielnie wsiadam w auto i po zebraniu w sumie trzyosobowej ekipy, cel - Łańcut.
Łańcut jako zamek w Łańcucie nie jest jakiś specjalnie ciekawy, ani oryginalny. Jest klasycznym przykładem architektury XVIII wiecznej w odpowiednio monumentalnej wersji. Stop.
Ale nie po to się tam targaliśmy. Otóż w Łańcucie mieszka pan Krzysztof Panas, zwany dalej Kowalem. Podgrzać metal w palenisku i walnąć lotkiem każdy potrafi. Ale nikt nie zrobi tego z takim kunsztem jak pan Krzysztof.
Specjalnie na poczet pracy magisterskiej mojej znajomej, dotyczącej stali damasceńskiej, w przeciągu 5-6 godzin wykuł dla nas wstęp do zrobienia 10 centymetrowego nożyka z tejże stali. Tak, to tyle zajmuje przy tak fachowej pracy i wiedzy. Dodatkowo całość była filmowana i przez zwykła kamerę i przez kamerę termowizyjną, dzięki tfu... uprzejmości... AGH.
Wizyta skończyła się o godzinie 21. I o te porze stwierdziłem, że jeszcze dam rade przejechać 200 kilometrów droga krajową numer 4. Światła bijące z naprzeciwka, co chwila zwężenia i fotoradary. To było coś :)
I ja kiedyś uskładam sobie kasę na szablę z damastu :D
Zdjątka:
![]() |
| Kowal |
Piosenka dnia:
Black Sabbath - "Iron Man"
Has he lost his mind?
Can he see or is he blind?
Can he walk at all,
Or if he moves will he fall?
Is he alive or dead?
Has he thoughts within his head?
Well just pass him there
Why should we even care?
He was turned to steel
In the great magnetic field
Where he traveled time
For the future of mankind
Nobody wants him
He just stares at the world
Planning his vengeance
That he will soon unfold
Now the time is here
For iron man to spread fear
Vengeance from the grave
Kills the people he once saved
Nobody wants him
They just turn their heads
Nobody helps him
Now he has his revenge
Heavy boots of lead
Fills his victims full of dread
Running as fast as they can
Iron man lives again!





