Archanioł

Moje zdjęcie
Michał
[...]ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: 'Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie wrogów naszych?' A on odpowiedział: 'Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich i właśnie przybyłem' (Joz 5, 13-14)
Wyświetl mój pełny profil

piątek, 31 października 2008

Otwieram książkę a tu...

... natarcie!

Profesor Zbigniew Czajowski - "Szermierka na Szpady"

No dobra, z innej beczki.

W końcu obejrzałem "Sierociniec".



Nie wiem, czego się po tym filmie tak naprawdę spodziewałem. Był reklamowany, jako film w stylu "Labiryntu Fauna" czyli jako film obyczajowy w dość specyficznych i rzadko spotykanych realiach. Nie było nic strasznego, było kilka jazd, ale poza tym generalnie spokojnie.

No dobra - odpalamy. Historyjka o rodzinie z adoptowanym dzieckiem, która przeprowadza się do budynku pozostałym po starym sierocińcu. No dobrze i co dalej? Nie będę robił spoilera, ale tak: na rozwój akcji w kierunku innym niż zwykły film obyczajowy trzeba było czekać sporo ponad pół filmu. Dobrze, akcja była ładna, podobało mi się. Ale mało i zbyt subtelnie.

Może jestem żądnym krwi psychopatą?

Zakończenie było dobre, muszę przyznać, że tutaj film mnie zaskoczył. Ale w sumie mało jak na 2 godziny filmu...

Jak ja dawno o autach nie pisałem.

Premiera Quantium of Solace juz niedługo... I coś mi mówi, że na nią pójdę, bo "Casino Royale" naprawde, ale to naprawdę mi się podobało.

Powiem więcej, powieszę sobie na drzwiach plakat z Danielem Cragiem i zasłonię nim plakat ze Star Wars.

A pod plakatem z Danielem Cragiem powieszę plakat z jego furą.



Aston Martin DBS.

Z tym zdjęciem jest problem. Jest zrobione za bardzo z góry i nie pokazuje w pełni smukłości sylwetki tego samochodu. A jest ona perfekcyjna. Auto w żadnym momencie ani nie zaczyna gwałtownie rosnąć ani gwałtownie opadać. Zaczyna się, jest i kończy się na idealnej wręcz wysokości i w idealnych proporcjach.

...ale jest dwudrzwiowe. Ale na to też mamy radę.



Zasadniczo robimy coś takiego: bierzemy 911, obcinamy przed silnikiem i bierzemy Porsche 949 i obcinamy przed kabiną i łączymy w jedno.

Efekt?

Jak zwykle w przypadku Porsche - genialny samochód. I do tego można się spokojnie dzielić wrazeniami jazdy z 5 osobami, które mogą w o wiele bardziej komfortowo niż w przypadku klasycznego Porsche wsiadać, wysiadać i przede wszystkim siedzieć w środku.

Piosenka dnia:
Hey - "Moogie"



O piątej rano, minut pięć i pół
Zmarł szeptem Jan w pościeli swej
Potężne ciało, od stóp do głów
Wypełniał szczelnie - opasły duch
Z trudem więc przeciskał się
Przez czarny tunel, do boskich wrót
Tunel bowiem w rozmiarze L
o X za mały dla Jana był

Więc nie myśl że wieczność
Jest balem czy ucztą
Pobytem w kurorcie, wesoły miasteczkiem
Bankietem z gwiazdami, tańcami do rana
Herbatką u króla z szampanem, ciasteczkiem
Wieczność to tunel kończący się.. dupą

Kaszel Piotra - dozorcy raju
Z oddali gdzieś dobiega go
Trwało nim strudzony Jan
Poczuł nieba subtelna woń
O szóstej sześć - czasu ziemskiego
Otyły astral utknął w tunelu
To tego dnia, zaklinował Jan
Dupą dostęp do nieba bram


Więc nie myśl że wieczność
Jest balem czy ucztą
Pobytem w kurorcie, wesoły miasteczkiem
Bankietem z gwiazdami, tańcami do rana
Herbatką u króla z szampanem, ciasteczkiem
Wieczność to tunel kończący się.. dupą

czwartek, 23 października 2008

Mój pierwszy film...

Cykniety aparatem Zenit - E.

Aparat należał do mojego dziadka, na zdjęciach moja mama ma z 13 lat. W wieku 15 lat bawiłem się nim przez chwilę i... Tak, zgadliście, zepsułem. No dobra, nie zepsułem, ale na tamtą chwilę trwale unieruchomiłem. Żadna szkoda, i tak nie umiałem doprowadzić go do porządku.

No i z racji rozwoju hobby fotograficznego przypomniałem sobie w końcu o Zenicie. Godzinę prawie zajeło mi dojście, co wtedy zrobiłem nie tak. I aparat ożył.

Nabyłem za ciężkie pieniądze film Kodak Gold 400 dowodząc po drodze, że sprzedawca nie miał bladego pojęcia o fotografii.

No to cykamy: pierwsze wrażenie - ludzie patrzą na mnie jak na dziwaka... drugie - trzeba przeczyścić szkła.

Wycykalem te 36 zdjęć i przejęty oddalem film do wywołania. Założyłem sobie, że będe się bardzo cieszył, jeżeli wyjdzie koło 5 zdjęć dobrze oświetlonych i dobrze ostrych...

Na wywołanei i zeskanowanie filmu czekałem 4 dni... Odebralem u fotografa kopertę z negatywem i płytą CD. Negatyw wygladał na wyraźni... Ale to o niczym nie musiało świadczyć... Płytka w drive i patrzymy...

Efekt? z 36 zdjęć 23 wyszły ostre, z czego przy kilku można by dyskutowac nad jakością ekspozycji. Reszta perfekt. I jak tu nie zakrzyknac "komuno wróć".

A oto galeria tych 23 zdjęć:

Zenit, film 1


Piosenka dnia:

Van Canto - "Speed of Light"



I have walked about a million miles,
Step by step into the haze.
To notice it it took a while
That circles where the ways I made.
Is it far too late?
Changing my own fate.
A million voices telling me:
"Tomorrow is a different day.
Our concept is to do the same,
The opposite of yesterday".
Let me get away.

At the speed of light I fly
I'm one step away.
Seconds turn days into nights
And I am on my way.
At the speed of light I fly
Aeons passing by.
All believers still alive
At speed of light they fly.

A cave, narrow walls surrounding me.
This is just a place to die.
Although sometimes one gets to see
Shiny lightnings passing by
At the speed of light,
Breaking through the night.
A million voices telling me
Nonsense I should listen to.
There's better life beyond these walls,
And now I know what to do:

I will get away.

End what was there, what has been.
Break the silence.
Tell me about what you hold inside.
See what is here, what will be.
Be inspired.
Take off to fly to a better life.

At the speed of light I fly
I'm one step away.
Seconds turn days into nights
And I am on my way.
At the speed of light I fly
Aeons passing by.
All believers still alive
At speed of light they fly.

Flying at the speed of light
The speed of life is quickly passing by.
Still it's all the same.
Flying at the speed of light
The speed of life is quickly passing by.
I'm here to remain. [x2]

[Solo]

End what was there, what has been.
Break the silence.
Tell me about what you hold inside.
See what is here, what will be.
Be inspired.
Take off to fly to a better life.

niedziela, 5 października 2008

Yhym...

Będzie nowy post :)

Jak dawno nie grałem w RPG. A jak już wczoraj zagrałem to od razu z grubej rury.

System: Shadowrun

Skład drużyny:

  • mocny mag o dość oryginalnych zdolnościach - Asia
  • adept o pewnych subtelnych zdolnościach magicznych i takiej sile, że zdoła wynieść 4 ranne osoby na raz... sama będąc ranna - Karolina
  • adept, który rozbroi dowolny system informatyczny i... z kuszy odstrzeli żywiołowa ognia
  • weteran służb specjalnych, którego odwód bicepsa to suma obwodów bicepsów reszty... i do tego ściągnie każdego przeciwnika z karabinu z dowolnego zasięgu
No i czego taka nijak nie zgrana drużyna dokonała?
  1. Porwaliśmy komisarza filipińskiej policji i skutecznie zaszantażowaliśmy...
  2. Podwędziliśmy z przystani policyjnej korwetę uzbrojoną jak średniej jakości niszczyciel (dwa działka 30mm gatling, wyrzutnia rakiet woda-wszystko, miny, droidy w liczbie przewyższającej załogę okrętu, uzbrojenie desantowe dla całej załogi)
  3. Całej? 16 osób.
  4. Obezwładniliśmy i zajęliśmy druga korwetę, osłanianą przez dwie kolejne korwety i dwa myśliwce. Amunicja żelową ;-)
  5. Upozorowaliśmy wypadek na jednej z korwet i chcieliśmy uciec dwiema... Pod banderą marynarki japońskiej...
  6. Ale jedną trzeba było wystawić jako cel... Tak, tą "nieuszkodzoną". Zdetonowaliśmy ją... gdy była już otoczona przez droidy...
  7. Ustawiliśmy okręt na kurs do przystani, która była naszym celem... Ustawiliśmy ładunki wybuchowe, założyliśmy akwalungi i ewakuowaliśmy się.
  8. Gdy łódż zablokowała dość ekspresyjnie wejście do przystani, my zaczęliśmy się zastanawiać nad tym murem otaczającym wyspę...
  9. Który ostatecznie od niechcenia sforsowaliśmy.
  10. Zrobiliśmy krotki reportaż z okolicy, jakimś sposobem wśród 30 tys osób co najmniej znaleźliśmy tą, co trzeba.
  11. Mając 6 akwalungi, materace dmuchane, możliwe do użytku dopiero 3 km od brzegu, gdzie nie musimy uż płynąc pod wodą, no i maga, który mieni się w delfina.. w ten sposób ewakuowaliśmy się z wyspy w 6 osób (4 dorosłe, mag-delfin i roczne dziecko) i pokonaliśmy 100 mil morskich wpław...
A co mieliśmy na wyspie zastać? Piracką kopalnię, kilku strażników i kilkunastu więźniów... Zleceniodawca musiał nam się długo tłumaczyć...

Komentarz MG po misji: "to było ultra trudne zadanie" "jakbyście zrobili cokolwiek głupiego zginęlibyście".

Grubo...

Ah, zaległe fotki:

Drukarnia 27-09-08


Piosenka dnia:

Hey - "Missy Seepy"



Mróz nas zaskoczył
Nagich
W miłosnym zwarciu
Pośród traw
Od wiosny
Śniegi stopniały
W słońcu
Niepostrzeżenie minął
Rok ostatni.

Nie myśl już , zapomnij mnie.
Nie myśl już , zapomnij mnie.

Stoisz na brzegu
Popatrz
Rzeka węgorze
Wplotła mi
W warkocze
Ryby składają
Ikrę
W moich martwych ustach
Rak ma domek

Nie myśl już , zapomnij mnie.
Nie myśl już , zapomnij mnie.

Nie myśl już... nie myśl już... nie myśl już... zapomnij mnie.