"Bo jak kochać to kochać, jak się bić to się bić, a nie dzielić serce na dwa"
Archanioł
Michał
[...]ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: 'Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie wrogów naszych?'
A on odpowiedział: 'Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich i właśnie przybyłem' (Joz 5, 13-14)
Bierze noz ten koles bierze noz wychodzi noca szukac dnia Bierze lom ten koles bierze lom wychodzi noca posiac strach Mocno tak tak bardzo mocno tak zagryza wargi az leci krew Pierwszy raz to jego pierwszy raz zamyka oczy mu rzeka lez http://www.free-lyrics.org
Bierze sznur ten koles bierze sznur wychodzi noca szukac pnia Ten pierwszy raz to byl ostatni raz za kazdy cios odebral dwa I zdaje sobie sprawe ze tak blisko jest do dna i coraz bardziej tone I zdaje sobie sprawe ze wystarczy jeden krok by zabic siebie w sobie
Ale na szczęście obejrzany wczoraj film o wdzięcznym tytule "Podejrzany" uświadomił mi o dwóch kardynalnych brakach na tej liście:
-Morgan Freeman -Gene Hackman
A film? Dwugodzinny pojedynek (film trwa dwie godziny, akcja po dziwo niewiele dłużej) Morgana Freemana i Gena Hackmana. Pierwszy jest kapitanem policji w Portorico, drugi prominentnym adwokatem i osobistością publiczno-bankietową. Zostaje oskarżony o podwójne morderstwo 1 stopnia.
Przez bite 2 godziny nie dochodzi do ani jednego rękoczynu, bohaterowie tylko obrzucają się nawzajem stekami wyzwisk i co raz ciekawszymi wersjami wydarzeń i lukami w zeznaniach. A do tego dochodzą bardzo interesujące rozmowy traktujące o człowieku rzeczywistym,a nie ugrzecznionym i wygładzony.
Całości dopełniają dwaj bohaterowie drugoplanowi: nie umiejący trzymać języka za zębami sierżant oraz nie specjalnie stabilna emocjonalnie żona postaci Gena Hackmanna, grana przez jak zwykle perfekcyjna Monicę Bellucci.
Na pochwałę zasługują również zdjęcia. Poza długimi scenami w biurze są jeszcze wspaniałe sceny, gdy składając zeznania bohaterowie dosłownie przenoszą się na miejsce zdarzenia.
Cudeńko :)
Piosenka dnia:
Pearl Jam - "Once"
I admit it...what's to say...yeah... I'll relive it...without pain...mmm... Backseat lover on the side of the road I got a bomb in my temple that is gonna explode I got a sixteen gauge buried under my clothes, I play... Once upon a time I could CONTROL myself Ooh, once upon a time I could LOSE myself, yeah...
Oh, try and mimic what's insane...ooh, yeah... I am in it...where do I stand? Oh, Indian summer and I hate the heat I got a backstreet lover on the passenger seat I got my hand in my pocket, so determined, discreet...I pray... Once upon a time I could CONTROL myself Ooh, once upon a time I could LOSE myself, yeah, yeah...
You think I got my eyes closed But I'm lookin' at you the whole fuckin' time...
Ooh, once upon a time I could control myself, yeah... Once upon a time I could lose myself, yeah, yeah, yeah... Once, upon a time I could love myself, yeah... Once upon a time I could love you, yeah, yeah, yeah...
Once (4x) Yeah...once, once...yeah, yeah... Yeah...yeah, yeah...yeah, yeah...oww...
Kurcze, często ostatnio chodzę do kina, dwa razy w tym tygodniu...
Tym razem na tapecie "Walle", czyli fikuśna zabawa studia Pixar.
Jest przyszłość, a na ziemi żyje tylko... jeden robot sprzątający klasy Wall-e, który poza swoimi robocimi obowiązkami, zbiera rożne bibeloty, w tym znalezioną przypadkowo roślinkę, od której zaczyna się całkiem spora przygoda.
Niby kreskówka... no dobra, animacja... powinna być dla dzieci. Jasne, prostota przekazów pozwala dzieciom na dojście do sensu filmu, ale na całe szczęście dla bardziej uzmysłowionego widza istnieje drugie dno, a raczej pogłębienie dziecięcego dna w wersji dla trochę starszych...
I mamy tutaj do czynienia z Kinem przez bardzo wielkie "K".
Mamy tutaj do czynienia z nową jakością psychopaty na srebrnym ekranie.
Otóż, jak wiadomo, będzie tak: popieprzony Joker zrobi jakąś oryginalniejszą jatkę, przyjdzie Batman, wpieprzy mu, będzie fajnie.
Nie.
Joker zrobi taką rozpierduchę, że głowa boli (zresztą na "zlecenie" mafii, chcącej unieszkodliwić Batmana), jego zdolność do działania w sposób oryginalny i niekonwencjonalny doprowadzi nawet największego idealistę (i co gorsza nie będzie to Batman) na krawędź, którą naturalnie rzeczony idealista przekroczy. No i dopiero wtedy będzie ciekawie, bo Batman będzie musiał sam pozamiatać.
Film jest po prostu idealnie obsadzony:
Jako Batman, vel. Bruce Wayne, gra Christiane Bale. Jak to szef wielkiej firmy ma wszystko poukładane (nawet fryzurę po wydobyciu spod maski). Jego przeciwieństwo - Heath Ledger jako Joker. Uosobienie chaosu (znaczy oryginalności i niekonwencjonalnego działania). Perfekcyjna gra psychopaty, muszę, ale to muszę upolować plakat ze zgarbionym Jokerem. Mimika (zwłaszcza uśmiech :D), sposób mówienia, gesty... po prostu miodzio :D Ah, i numer ze znikającym ołówkiem... ale to trzeba zobaczyć :) Aaron Eckhart gra prokuratora idealistę. Ale od namiaru Jokera troszku mu [strzelenie kośćmi w szyi] odbija... No i ma ładnie przemodelowaną buźkę... Gary Oldman, tym razem nie jako czarny charakter, tylko policjant, który robi użytek z tego, co ma i nie szuka więcej. nie poznałem go na początku, bo ma zarost... Dobrze komponuje się z Batmanem i panem prokuratorem. Morgan Freeman ma niedużą rolę, gra szefa rady nadzorczej Wayne Corporation i jednocześnie "speca od zabawek", nie zawodzi :) Michal Cane jako kamerdyner Wayne'a to już klasyka, której nikt ani nic nigdy nie przebije. Chyba, że kolejna cześć batmana z Michalemem Canem w roli Alfreda.
A teraz najważniejsze: to NIE JEST film o mordobiciu w amerykańskim stylu. mamy tutaj do czynienia z pełnoprawnym thrillerem psychologicznym. Scen walk jako takich jest relatywnie mało, a każda z nich jest ważniejsza w sensie kto kogo przegada po drodze niż kto komu mocniej nakopie. Bardzo ładnie ujmuje to Joker, mówiąc w pewnym momencie do ludzi zamkniętych nad beczkami z ropą - "jesteście częścią eksperymentu społecznego". Przez cały film Joker igra sobie nie tylko z psychiką głównych bohaterów, ale praktycznie całego miasta Gotham, stawiając ludzi przed prostymi i oczywistymi wyborami, które są jednocześnie masakryczne trudne, a ich konsekwencje to dopiero masakra...
Całości dopełniają genialne zdjęcia (kamera obracająca się coraz szybciej dookoła dwóch rozmawiających ze sobą osób) i dodająca odpowiedniego napięcia muzyka dopełniają Jokerowego szaleństwa.
A w końcu Batman ostatecznie stanie sie tytułowym "Mrocznym Rycerzem"...
Piosenka dnia:
tak w czarnym klimacie: Rolling Stones - "Paint in Black"
I see a red door and I want it painted black No colors anymore I want them to turn black I see the girls walk by dressed in their summer clothes I have to turn my head until my darkness goes I see a line of cars and theyre all painted black With flowers and my love both never to come back I see people turn their heads and quickly look away Like a new born baby it just happens evry day I look inside myself and see my heart is black I see my red door and it has been painted black Maybe then Ill fade away and not have to face the facts Its not easy facin up when your whole world is black
No more will my green sea go turn a deeper blue I could not foresee this thing happening to you If I look hard enough into the settin sun My love will laugh with me before the mornin comes
I see a red door and I want it painted black No colors anymore I want them to turn black I see the girls walk by dressed in their summer clothes I have to turn my head until my darkness goes Hmm, hmm, hmm,... I wanna see it painted, painted black Black as night, black as coal I wanna see the sun blotted out from the sky I wanna see it painted, painted, painted, painted black Yeah!
Powiem jedno: wymontowując sprzęgło (czyli automatycznie cała skrzynię biegów) trzeba wydobyć łapę trzymającą skrzynię do karoserii, a śruby na niej są... a śruby to by było małe piwo, szpilki... Masakra... Skrzynie zdejmowaliśmy 3 godziny, z czego tak 1,5 ta głupią łapę...
Z innej beczki. Chyba wspominałem kiedyś o mojej bytności w Krakowskim ogrodzie doświadczeń. A zdjeć nie pokazałem. Przepraszam, juz nadrabiam :)
Engines are running our blood burns like oil Head one by one down the highway Tires are screaming leave trails on the road The sirens of death heading our way
We'll always be one step ahead We'll not fall back
Pedal to metal rock hard and ride free The philosophy of a rider Don't use the brakes ride on faster instead Adrenaline taking you higher
Fall back in line or stand away We like it fast
Into hell we ride fast as lightning Enter the darkness the weak ones will pay Ride through fire cause revolution That is a hellrider's way
Crushing the traitors to no man we kneel The power is at our command Nothing can stop us it's head over heel United together we stand
If it's too hard then you're too weak You're in our way
Into hell we ride fast as lightning Enter the darkness the weak ones will pay Ride through fire cause revolution That is a hellrider's way
Engines are running our blood burns like oil Head one by one down the highway Tires are screaming leave trails on the road The sirens of death heading our way
If you ain't tough enough to play Get out our way
Into hell we ride fast as lightning Enter the darkness the weak ones will pay Ride through fire cause revolution That is a hellrider's way
... na odcinku między węzami Myślenice i Stróża, w bezpośredniej bliskości tego drugiego.
Weekend w Stróży, domek na zboczu góry, na prawym brzegu Raby. No trzeba by pójść do sklepu... a sklep jest po drugiej stronie rzeki...
No to wraz z Karoliną pomyśleliśmy, że przejdziemy się jeszcze spacerkiem nad rzekę, potem wzdłuż brzegu dotrzemy do mostku. No to idziemy grzecznie brzegiem Raby. Ścieżka... ścieżka robi się węższa... Ścieżki muszę się doszukiwać niczym sędzia Webb karnego w naszym polu karnym... W końcu odpowiednim pomysłem na pokonanie tej trasy w sposób cywilizowanie niecywilizowany (no jak tu mówić o dziczy, jak na drugim brzegu szumi Zakopianka...?). No więc zdjęliśmy buty, podwinęliśmy spodnie (ja miałem zwężane bojówki - kij z podwijania...) i w rzekę po kolana :) Po chwili woda zrobiła się z chłodnej przyjemna i genialnie szło sie pod prąd przy tak szybkim nurcie. Niestety wyleźliśmy z rzeki wcześniej niż by to chciała szalona strona naszych pomysłów, ale wypadało szybko dostać się do domu spowrotem z zakupami, bo w środku zamknięty był... kot... A poza tym robiło się ciemnawo...
Kot... no właśnie, a kota trzeba było przywieźć spowrotem do Krakowa... Tak, kot w samochodzie to jest masakra - próbuje usilnie wejść kierowcy na kolana, wbija pasażerowi pazury w nogi przy hamowaniu, miauczy jak najęte i nie daje sie wsadzić do koszyka, a potem... dobrowolnie doń wchodzi...
Odkrylem starą płytę Sabatonu, ich pierwszy krążek z 2002 roku, kiedy to jeszcze nie byli w pełni wyrobieni, a ich muzyka pobrzmiewa jak zachrypnięte Rhapsody. Ale już wtedy z gości emanował charakter, może był to wtedy tradycyjny i fundamentalny power metal, ale nie zlewa sie w całość z innymi zespołami tego gatunku.
Once we lived in harmony, but it seems so distant now. Even though it wasn't long ago, were all doomed to plague and death. Working hard from dawn till dusk. But that ain't enough for him Product of unholy love, untrue brother of a king.
Know that you'll fail, now hear us hail Your brother that you killed.
Hail to the king that brought peace to us all. Rise from your grave, hear our call. We'll not forget that you once saved our land. Killed by your own brothers hand.
Pure evil and cruelty, the true nature of your soul Mercy and responsibility, words that you can't understand. Your quest for total control will only end in your own fall. We will fight for our freedom, and our right to live.
Do it your way, soon you will pay Debts with your own blood.
Stars so bright, dance in the night Day come soon, hide the moon Stars so bright dance in the night Day come soon, killing the moon
Morning breaks it's time to march, to the castle of betrayal. Bring your sword, wield your armour, we won't take this anymore. Kill the tyrant he must die, for his falseness and his crimes. Strike him down, and slay his guards, and his ministers as well.
Done it your way, now you will pay Debts with your own blood.