"Bo jak kochać to kochać, jak się bić to się bić, a nie dzielić serce na dwa"
Archanioł
Michał
[...]ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: 'Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie wrogów naszych?'
A on odpowiedział: 'Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich i właśnie przybyłem' (Joz 5, 13-14)
Stara, szutrowa droga, troszku górka troszku w dół. Zakręciki konkretne, szeroko na jeden samochód... Pruję po niej 50km/h Citroenem Saxo - frajda jakich mało :)
A ta droga była kiedyś ważniejszym traktem. Trakt składał sie z fragmentu ul. Sandora Petofiego wraz z kawałkiem bocznym, wyłączonym z głównej drogi i ulicy Niebyłej. Biegnie on między innymi (w znanej mi części) przy fortach Dłubnia i Krzesławice.
A przy trakcie, przy ulicy Niebyłej jest stary, przedwojenny jeszcze dom, szopa, oraz dodatkowa szopa i dom już z późniejszego okresu. No a na, wtedy jeszcze łące, teraz całość jest ogrodzona i... są sąsiedzi :D Jest stary sad - rzadko spotykane gatunki jabłek, gruszki i śliwki.
No a za komuny w jednej z szop był... ołtaż. Większość osób, mieszkających w okolicy spytanych o to miejsce wspomina albo lekcje religii albo śluby albo bierzmowania.
Książka sama w sobie też jest dziwna. Opowiada historie uzbrojonego w najnowocześniejszy sprzęt dostępny w roku 2007 batalionu (około 12 czołgów PT-91 Twardy, 4 haubice Krab, klucz Mi-24 z elektronika z Apatche, oddział GROM oraz sporo innego sprzętu i amunicji + oddział US Marines) zostaje przeniesiony na linie frontu 1 Września 1939. Stop.
Książka jest masakryczna:
Do jej plusów można zaliczyć całkiem interesującą akcję, sporą znajomość przez autora zagadnień wojskowości i orientacyjne możliwości sprzętu, jaki daje bohaterom oraz sprawna, momentami wręcz interesująca forma napisania książki
Do niebywałych minusów należy zaliczyć poziom rozwoju emocjonalnego bohaterów, który zatrzymał się gdzieś w okolicach pantofelka. Ja wiem, że jest wojna, ale ci ludzie mają gadkę, jakby byli o wiele bardziej inteligentni.
Tak czy siak: dawno mnie nie żadna książka nie zatrzymała mnie bez snu do 3 nad ranem... Ona chyba po prostu ma COŚ w sobie...
Piosenka dnia:
Sabaton - "Back In Control"
Sent to the islands to secure what is ours Marching ashore in the cover of night Hide until dawn and attack in the twilight Shake them awake with the thunder of guns
Orders from the iron maiden, (get the islands back) Failure will not be accepted, call for artillery strike, launch attack
We are (back in control), force them to surrender (take what is ours), restore law and order (back in control), push them further out to sea (falklands in our hands), back under british reign
Push them back further and out from the islands Into our fleet that will stop their retreat Mark their positions and call in the airforce Harriers and vulcans strikes at our command
Orders from the iron maiden, (get the islands back) Failure will not be accepted, call for artillery strike, launch attack
We are (back in control), force them to surrender (take what is ours), restore law and order (back in control), push them further out to sea (falklands in our hands), back under british reign
Back in control, force them to surrender Take what is ours, restore law and order (back in control), push them further out to sea (falklands in our hands)
(back in control), force them to surrender (take what is ours), restore law and order (back in control), push them further out to sea (falklands in our hands), back under british reign
Popełniłem 3 godziny temu kardynalny błąd: włączyłem telewizornię i zechciałem obejrzeć film.
Pełnometrażowe X-Files. 2 godziny porządnego thrillera S-F z odpowiednią dozą napięcia.
Napięcia przerywanego co 20 minut... 15 minutami reklam... To jest tak: 5 minut reklam, 5 zapowiedzi, 5 reklam... No i jeszcze studio Lotto...
To jest jakieś chore nieporozumienie. Ja rozumiem, że muszą "zarobić", ale do jasnej cholery, na mnie nie zarobią, jak będą takie rzeczy wyczyniać, przecież w ten sposób nic sie nie da obejrzeć. Czas poświęcany reklamom przerasta wszelkie normy i do tego nagłe pojawienie się reklamy rozpieprza budowane przez film z siłą głowicy wodorowej.
Telewizji mówimy stanowcze i jednoznaczne NIE!
Wiem! Wiem! Wiem!
Wiem, co zrobić, żeby zmniejszyć bardzo efektywnie spalanie samochodu - zatankować droższe, bardziej wydajne paliwo ;-)
Trasa: Kraków Północ - Stróża - Zabrzeż - Stary Sącz - Nowy Sącz - Stary Sącz - Nowy Sącz - Stróża - Kraków Pn - Kraków Pd - Kraków Pn
Trasa miejskawo (karków sam w sobie ma 20 kilometrów, a w Nowym Sączu najeździłem się trochę) wiochowato (no co chwila wiocha jakaś i "niedzielni kierowcy") górska (Beskid Wyspowy to najbardziej upierdliwe pasmo górskie i dla turystów i dla samochodów) - To nie jest autostrada, że można sobie tempomat włączyć i mieć wszystko gdzieś.
Na oko 350 km.
Paliwa poszło: 18-19 litrów.
Spalanie: niecałe 5,5 litra.
... A bez potrzeby gazu nie puszczałem ;-)
A po co ja się tam pchałem? Otoż jak zwykle w drugiej połowie Lipca w Starym Sączu królują szermierze. Przez bite 2 tygodnie treningi odbywają się 3 razy dziennie (i o dziwo jest czas na jedzenie spanie, odsypianie i jeszcze trochę zostaje ;-) ). Maestro wymachuje batem (tym razem naprawdę go ma...) i całe SFA twardo szlifuje swoje zdolności szermiercze.
Tutaj przedstawiam krótką galerię zdjęć z tzw. Dungeonsów. Zabawa jest prosta - dzielimy sie na dwie drużyny, na sali ustawiamy przeszkody - jeziora z lawą, mosty, rowy z kolcami, głazy... Wrrrróć... wydzielony obszar podłogi bez wstępu, ławki, materace, piłki lekarskie...
Crashed on the floor when I moved in This little bunk alone with some strange new friends Stay up too late, and I'm too thin We promise each other it's til the end Now we're spinning empty bottles It's the five of us With pretty eyed boys girls die to trust I can't resist the day No, I can't resist the day
Jenny screams out and it's no pose 'Cause when she dances she goes and goes Beer through the nose on an inside joke I'm so excited, I haven't spoken And she's so pretty, and she's so sure Maybe I'm more clever than a girl like her The summer's all in bloom The summer is ending soon
It's alright and it's nice not to be so alone But I hold on to your secrets in white houses
Maybe I'm a little bit over my head I come undone at the things he said And he's so funny in his bright red shirt We were all in love and we all got hurt I sneak into his car's black leather seat The smell of gasoline in the summer heat Boy, we're going way too fast It's all too sweet to last
It's alright And I put myself in his hands But I hold on to your secrets in white houses Love, or something ignites in my veins And I pray it never fades in white houses
My first time, hard to explain Rush of blood, oh, and a little bit of pain On a cloudy day, it's more common than you think He's my first mistake
Maybe you were all faster than me We gave each other up so easily These silly little wounds will never mend I feel so far from where I've been So I go, and I will not be back here again I'm gone as the day is fading on white houses I lie, put my injuries all in the dust In my heart is the five of us In white houses
And you, maybe you'll remember me What I gave is yours to keep In white houses In white houses In white houses
A konkretnie jej odcinek Kraków - Przemyśl przez Bochnie, Tarnów, Rzeszów, Łańcut, Przeworsk, Jarosław.
Prowadzi Moja o Wiele Wiele Lepsza Połowa (znaczy większość drogi... ;-)). Cel - Bolestraszyce koło Przemyśla, a w nich arboretum i ogród sensualny (nastawiony na wszystkie zmysły poza wzrokiem).
Jak zwykle nie obeszło sie bez cykania fotek, których uskładana całkiem fajną galerie zamieszczam na końcu ;-)
Wyjechaliśmy grzecznie o 9, koło 13 byliśmy na miejscu. Droga byłą naprawdę różnorodna - masa górek, dolinek, wiosek, mieścinek, szaleńców z nadmiarem mocy, traktorów i... fotoradarów. Ich ilość po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. W pewnym momencie wyglądało to tak, że osoba siedząca na fotelu pasażera po znaku "kontrola fotoradar" uważnie świdrowała pobocze w poszukiwaniu puszki z aparatem... Tak średnio co 20 minut... Czasami okazywało sie, że lipa... a tu za zakrętem ostre hamowanie, bo kilometr po znaku puszka... Masakra... Ale spalanie na poziomie 5 litrów na 100 km utrzymano :)
Po drodze poza ogrodem sensualnym odwiedziliśmy Przemyśl, mieliśmy odwiedzić pałac książąt Lubomirskich w Przeworsku, ale na szczęście się nam nie udało i odwiedziliśmy pałac w Łańcucie.
Na szczęście nie odwiedziliśmy pałacu w Przeworsku, bo i tak wracając ładnie igrałem z korkami, jadąc przez centrum Bochni, potem przez Niepołomice, a i tak wrócilisy o 22. A po drodze na trasie złapała nas burza :D
PS. Podczas burzy laptop to niezły patent - tryb oszczędny, odpinamy zasilanie zewnętrzne i przeczekujemy ;-)
Piosenka dnia:
Vanessa Carlton "Heroes and Thieves"
When disaster it strikes on a daily basis I'm looking for wisdom in all the wrong places But still wanna laugh in disappointed faces You can't help me I'm blinded by these
Heroes and Thieves at my door I can't seem to tell them apart anymore Just when I've figured it out Well darlin' it's you I'm without
Well, I'm stubborn and wrong But at least I know it I keep moving along and hope I can get through this But maybe this song is the best, I can do it So I'm patiently waiting on these
Heroes and Thieves at my door I can't seem to tell them apart anymore Just when I've figured it out Well darlin' it's you Darlin' it's you oh, Darlin' it's you I'm…
Without your comforting logic Like these days are the ones I'll miss And I see a solitude that I can't find without you. Ah ah, ah La da da
Seems like I'm getting closer somehow A flicker of peace that I've finally found Thank you for believing in me now 'Cause I do need it
Give me a year or two And I'll mend my ways and see these mistakes and When I see the truth Darlin' trust me When I can't see I'll be coming back; I'll be coming back, cause there are...
Heroes and Thieves at my door I can't seem to tell them apart anymore Just when I've figured it out Well, darlin' it's you My darlin' it's you Oh darling it's you I'm without Ah, ah, ah.
Gdzie - to pozostanie moją słodką tajemnicą, na pewno na poczet tegoż blogafka.
Pracuję od poniedziałku i już nauczyłem się, że:
1) jeżeli śruba jest w lekkim wgłębieniu nie wolno na nią narzekać - zawsze mogła być od spodu tak, że od podwozia się nie dokopie, być zapieczona i tak pordzewiała, że łeb traci swoją geometrię przy obrocie klucza...
2) ludzie średnio dbają o swoje samochody, albo dbają nie tam, gdzie powinni: miałem do czynienia z 2 od zewnątrz ful odpicowanymi brykami - każda z nich mechanicznie pozostawiała wiele do życzenia; a te nie-tuningowane też jakieś lepsze nie były...
3) już wiem, dla czego nie przepadałem a priori za skrzyniami automatycznymi - wsiadam do auta, mam je ustawić do pracy a tu... nie ma sprzęgła...
4) 2 milimetry różnicy w pogrubieniu pod uszczelkę na prawie metrowej półosi ROBIĄ różnice dla szczelności simeringu...
No, jest super - jutro znowu na 10 do roboty i o 19 do domu ;-)
Piosenka dnia:
Janusz Radek - 'Kiedu u... Kochanie..."
Kiedy umrę kochanie gdy się ze słońcem rozstanę i będę długim przedmiotem smutnym
Czy mnie wtedy przygarniesz ramionami ogarniesz naprawisz co popsuł los okrutny
Często myślę o tobie często piszę do ciebie głupie listy - w nich miłość głupie listy - w nich uśmiech
potem w piecu je chowam płomień skacze po słowach nim spokojnie w popiele nie uśnie
patrząc w płomień kochanie myślę - co też się stanie z moim sercem miłości głodnym
a ty nie pozwól przecież żebym umarł w świecie który ciemny jest który ciemny jest i chłodny
Kiedy umrę kochanie gdy się ze słońcem rozstanę i będę długim przedmiotem smutnym
Czy mnie wtedy przygarniesz ramionami ogarniesz naprawisz co popsuł los okrutny
Często myślę o tobie często piszę do ciebie głupie listy - w nich miłość głupie listy - w nich uśmiech
A ty nie pozwól przecież żebym umarł w świecie który ciemny jest który ciemny jest i chłodny
-E... nie wygląda tak dajnie, jak nie jest umorusany...
Komentarz pewnej damy o pewnym mechaniku samochodowym.
Ekologia...
Na początek coś tradycyjnie o moim samochodzie: 2,5 litrowy turbo diesel z 95 roku (pomimo 290 tysięcy na budziku dosłownie nic z niego nie cieknie, ale przejechał ile przejechał, a jest wykonany w starej technologii), napędzający co najmniej 1600 kilo bardzo opływowego nadwozia do tego kierowca, który dobrze wie, na jakich obrotach auto dal radę utrzymywać prędkość, a na jakich ma kopa.
Efekt? Wymienione wyżej auto pali mizerne 8,5 litra na 100 km... po mieście...
Zasadniczo problem z autami ekologicznymi jest taki, że... poza tym, że są "eko" są bez sensu, są nijakie i nudne jako środek transportu. Jedynym chlubnym wyjątkiem jest Tesla: 300 km zasięgu, który to dystans może pokonać w ->2 godziny<-.
Oryginalna stylistyka, alusie, nie jestem jakimś zagorzałym fanem gangu wydechu - to mi się podoba!
Jaki to pech, że jest to wyjątek...
Problem polega na tym, że szukając snobistycznego auta tego typu w tym momencie kupimy... Reinkarnacje Shelby Cobry...
Którą póki co do pięt nie dorasta oryginałowi...
... ale od Tesli ma na pewno większy zasięg na jednym... tankowaniu ;-)... i pokonuje ten większy zasięg w podobnym czasie jak Tesla...
No dobra, odstawmy na razie na bok pojazdy o napędzie elektrycznym, pomysł sam w sobie nie jest zły... To tylko kwestia zasięgu takiego pojazdu i będzie się dało go wypromować...
A był sobie niedawno ranking benzynowych pojazdów pod kątem ich ekologiczności:
Pierwsze miejsce - tak, tak, tak, Honda Civic Hybryd...
Na następnych miejscach: Toyota Auris, Toyota Yaris, trojaczki 106, C1, Aygo, i coś tam jeszcze...
A co najważniejsze - żaden samochód nie jest produkcji niemieckiej :D
Piosenka dnia:
Anggun - "Cesse la Pluie"
La où rend nuage Jamais sans me douter Qu'éclaterait l'orage Je n'ai pas vu le temps changer Tes mots sur le passage ont tout noyé, brisé Tu es resté fermé Je ne sais plus où aller
Oublions cet orage éphémère L'effacer et t'aimer comme hier Je cherche je cherche le remède pour qu'enfin Cesse la pluie, Cesse la pluie ...
Oublions cet orage éphémère L'effacer, retourner en arrière Je cherche je cherche le remède pour qu'enfin Cesse la pluie, Cesse la pluie ...
Tu as tourné la page D'un coup de vent glacé Et d'un éclair sauvage Balayer le passé Et si le ciel se dégage Le coeur léger j'irai Sur un nuage posé Et me laisser aller
Oublions cet orage éphémère L'effacer et t'aimer comme hier Je cherche je cherche le remède pour qu'enfin Cesse la pluie, Cesse la pluie
Oublions cet orage éphémère L'effacer, retourner en arrière Je cherche je cherche le remède pour qu'enfin Cesse la pluie, Cesse la pluie
Czyli znowu przekonałem się, że trzeba go mieć ZAWSZE przy sobie, bo inaczej jest żal z wielu przegapionych zdjęć (ciekawie to będzie wyglądało, jak w końcu dorobię się lustrzanki cyfrowej ;-))
Na przykład aparat przydałby się na Małopolskim Pikniku Lotniczym, konkretniej na drugim jego dni, w którym przyszło mi uczestniczyć.
Przyszło mi zobaczyć w powietrzu nowatorski wymysł polskiej myśli lotniczej - samolot Orka. Z zewnątrz elegancki, nowoczesny i pełen gracji samolot, który w przeciwieństwie do większości samolotów tzw. dyspozycyjnych jest... wygodny, o czym mają na początek świadczyć duże drzwi, przez które podobno do kabiny samodzielnie wsiadł w krótkim czasie niepełnosprawny. No to już jest coś.
Nie wiem, co to miało z lotnictwem wspólnego, ale na wystawie znajdował się bolid F1 stajni BMW Sauber. Ach wiem, skrzydeł starczyło by z niego na zaopatrzenie dla całego skrzydła myśliwskiego...
No i akrobacje :D Niestety grupa Żelazny "pokazywała się" dzień wcześniej, ale za to drugiego dnia były akrobacje solowe. Mały samolocik stanął na końcu pasa startowego, rozpoczał rozbieg i 100 metrów przed publicznością oderwał się od ziemi, wykonał pół pętki i... na wysokości 2 metrów przeleciał przed publicznością do góry nogami :D Tam korkociągi, przeciągnięcia, trawersy. Mnóstwo tego było.
Następny akrobata leciał mniej dynamicznie, ale za to bardzej dostojnie. Obydwa pokazy były genialne.
Ale nic nie przebiło pokazu zdolności samolotu Skytruck (do 10 osób w kabinie lub ładunek), gdy to pilot wykonywał nim proste ewolucje z repertuaru pilotów akrobatycznych.
Waitin, watchin the clock, its four oclock, its got to stop Tell him, take no more, she practices her speech As he opens the door, she rolls over... Pretends to sleep as he looks her over She lies and says shes in love with him, cant find a better man... She dreams in color, she dreams in red, cant find a better man... Cant find a better man (2x) Ohh...
Talkin to herself, theres no one else who needs to know... She tells herself, oh... Memories back when she was bold and strong And waiting for the world to come along... Swears she knew it, now she swears hes gone She lies and says shes in love with him, cant find a better man... She dreams in color, she dreams in red, cant find a better man... She lies and says she still loves him, cant find a better man... She dreams in color, she dreams in red, cant find a better man... Cant find a better man (2x) Yeah...
She loved him, yeah...she dont want to leave this way She feeds him, yeah...thats why shell be back again Cant find a better man (3x) Cant find a better...man... Ohh...ohh... Uh huh... (5x) Ohh...