Ciężko mnie zadowolić...
Zwłaszcza, jak chodzi o samochody.
Na co dzień jeżdżę dla jednych objawem artystycznego podejścia do produkcji samochodów dla innych najbardziej rozsypującym się autem pod słońcem.
Dobrze, wymienię, co mam w nim zepsute: elektrycznie podgrzewane fotele nie zawsze grzeją, muszę zmienić wiatraczek wentylatora nawiewu, sporadycznie przytnie się automat elektryki szyb (nie otworzy całej do końca jednym naciśnięciem), guzik zamykania/otwierania drzwi na drzwiach kierowcy może nie zadziałać no i poduszka pod silnikiem będzie chciała, żeby ją wymienić.
No zasadniczo przede wszystkim trzeba mieć te podgrzewane fotele ;-)
Jeżeli miałbym okazję przejechać sie, powiedzmy Ferrari Enzo. Zrobiłbym to z dziką przyjemnością. Enzo + tor -> byłaby niezła frajda. Becalować na to auto 7cyfrową sumkę? Nie. Kupiłbym sobie Testarosse. Zapłaciłbym sporo mniej kasy (którą zapewne włożyłbym po części w utrzymanie autka z większym od zera przebiegiem...)
Testarossa ma w sobie coś więcej niż Enzo. Jest de facto podobnie wypaśnim autem, za ktorym praktycznie każdy się obejrzy... o ile nadąży ;-) Z tym, że... w Enzo jesteś bogatym gościem, którego Ferrari uznało za godnego posiadania Enzo (nomen omen w Krakowie na Karmelickiej jest całkiem niezła knajpa o tej właśnie nazwie... maja tam genialne sofy dookoła stolików wyłożone poduszkami - jak ochrona nie patrzy można sie fajnie naparzać :D), mamy na koncie pewnie z 8 cyfr, skoro wywalamy 7 cyfrową kwotę na auto, które, jak nie umiemy jeździć rozbijemy (w optymistycznej wersji ze sobą, w pesymistycznej popełnimy samobójstwo, gdy okaże się, że auto do kasacji...). Posiadacz Testarossa jest w stanie wybecalować na auto 100 tysięcy złotych (konrket: rocznik 1991, 135 przebiegu, serwisowany - 80tys + rejestracja w Polsce)i za te pieniądze otrzymać piękne, klasyczne Ferrari o niedoścignionych wręcz stylistyce (ah, te wloty powietrza zaczynające się na początku drzwi...), które będzie wyglądać nawet w korku na Alejach ;-)
A moowiąc o 100 tysiącach.
Za cenę 117 tysięcy mamy nówkę Mondeo w full-wypas wersji.
Zachwalałem je ostatnio. I nadal będę zachwalał. Za w/w cenę mamy ful wypaśnie auto z konkretną stylistyką, która akurat w mój gust trafia.
Z tym, że...Znajdźcie jakąkolwiek różnice poza szerokością w przodzie Mondeo i Focusa.
A teraz będzie z zakosami...
Mam sentyment do Mazdy. Pisałem już kiedyś, że miałem przyjemność sporo przejechać starym 626.
Nie, nie wiem, skąd wzięli to auto w Algierii ;-)
A dzisiaj, stojący w korku po raz pierwszy od dawna patrząc na samochód rozdziawiłem szeroko jadaczkę i ślepiłem się, jak demonstracyjnie przede mną przejeżdża...
Panie i Panowie...
Nowa mazda 6

Jest genialna. Jest majestatyczna. Jest zajebista.
Przód zasadniczo typowy dla Mazdy, ale świeży, nowy, oryginalny. Do tego genialnie wkomponoale światła tak z przodu jak i z tyłu. No i cala linia - maestria.
A topowa wersja kosztuje o 10 tysięcy mniej od topowego Mondeo ;-)
Piosenka dnia:
Pearl Jam - "Once"
I admit it...what's to say...yeah...
I'll relive it...without pain...mmm...
Backseat lover on the side of the road
I got a bomb in my temple that is gonna explode
I got a sixteen gauge buried under my clothes, I play...
Once upon a time I could CONTROL myself
Ooh, once upon a time I could LOSE myself, yeah...
Oh, try and mimic what's insane...ooh, yeah...
I am in it...where do I stand?
Oh, Indian summer and I hate the heat
I got a backstreet lover on the passenger seat
I got my hand in my pocket, so determined, discreet...I pray...
Once upon a time I could CONTROL myself
Ooh, once upon a time I could LOSE myself, yeah, yeah...
You think I got my eyes closed
But I'm lookin' at you the whole fuckin' time...
Ooh, once upon a time I could control myself, yeah...
Once upon a time I could lose myself, yeah, yeah, yeah...
Once, upon a time I could love myself, yeah...
Once upon a time I could love you, yeah, yeah, yeah...
Once (4x)
Yeah...once, once...yeah, yeah...
Yeah...yeah, yeah...yeah, yeah...oww...


0 - komentarze:
Prześlij komentarz